LASHCODE Mascara

To profesjonalna maskara wydłużająco-pogrubiająca wzbogacona o składniki pielęgnujące rzęsy. Lashcode otwiera nowe możliwości w makijażu. Został stworzony dla kobiet, i to właśnie przez nie jest polecany. Wystarczyło kilka miesięcy, aby zebrał niesamowicie wiele pozytywnych recenzji i uplasował się na pierwszym miejscu w moim rankingu. Tusz do rzęs Lashcode nie ma sobie różnych, jeśli chodzi o efekt maksymalnie podkreślonych i zagęszczonych rzęs.

Opakowanie

Teoretycznie opakowanie nie jest najważniejsze, ale w praktyce właśnie na nie zwracamy na początku uwagę. Lashcode to bardzo elegancki tusz do rzęs. Optymalnej wielkości buteleczka w odcieniach szarości doskonale prezentuje się na toaletce. Jako że nie jest błyszcząca, nie zostają na niej żadne ślady i odciski palców. Maskara występuje tylko w jednej wersji.

Skład

Na temat składu maskary Lashcode mogłabym pisać godzinami. Jak dla mnie to najlepiej skomponowany tusz do rzęs – już wyjaśniam dlaczego. Zacznijmy od koloru, czyli zastosowanych pigmentów. A właściwie to jednego ultraczarnego pigmentu mineralnego, dzięki któremu Lashcode to maksymalnie nasycony tusz do rzęs. Pigment jest bezpieczny i ma delikatne właściwości pielęgnujące. Odżywienie, nawilżenie i regenerację zapewniają także witaminy i ekstrakty roślinne, a konkretnie: tarczyca bajkalska, kiełki pszenicy, kiełki soi, witamina E, prowitamina B5 oraz arginina. Jeśli dorzucimy do tego naturalne woski roślinne, maluje nam się obraz naprawdę świetnego tuszu do rzęs, który nie dość, że genialne maluje, to również pielęgnuje.

Aplikator

Kolejne medalowe zagranie Lashcode to zastosowanie niepozornego, ale kryjącego w sobie maksimum możliwości aplikatora. Szczoteczkę wykonano z delikatnego silikonu, dzięki czemu jest elastyczna i świetnie dopasowuje się do oka. Ma optymalnej długości wypustki, których ilość i rozmieszczenie pozwala z łatwością rozczesać rzęsy i pokryć je idealną ilością tuszu, bez grudek i bez rozmazywania. Spiralka Lashcode jest zwężana na górze i na dole, dlatego ławo manewrować nią w kącikach oczu. Nie sposób rozmazać sobie ten tusz do rzęs na powiece lub pod okiem. Uwierzcie mi, próbowałam. Po prostu aplikator na to nie pozwala.

Działanie

Połączenie tak aksamitnej i świetnie skomponowanej formuły z tak doskonale zaprojektowaną spiralką to bardzo dobra wróżba. Która na dodatek się sprawdza! Wiem, co mówię, bo prześledziłam opinie, a poza tym sama używam Lashcode już przeszło miesiąc. Jeszcze się nim nie zawiodłam i nie zapowiada się, żeby ten tusz do rzęs mnie kiedykolwiek rozczarował. To, co robi z rzęsami, to prawdziwa magia – wydłuża, pogrubia, zagęszcza, podkręca i przyciemnia. Wystarczy jedna warstwa Lashcode, żeby rzęsy były perfekcyjnie podkreślone. Ta maskara w nieziemski sposób modeluje rzęsy, dodając im objętości i uelastyczniając, ale też nadaje spojrzeniu głębię, na której nam zawsze zależy. To wszystko? Oczywiście, że nie. Jakby tego było mało, maskara Lashcode również pielęgnuje. Wykorzystano tutaj sorpcyjność rzęs, czyli umiejętność wchłaniania przez nie substancji z zewnątrz. I tak, podczas gdy my nosimy Lashcode na rzęsach, on o nie dba. Odżywia, dba o prawidłowe nawilżenie, regeneruje, wzmacnia i uelastycznia. W dłuższej perspektywie może nawet wspomagać wzrost rzęs i minimalizować ich wypadanie. Najważniejsze jednak, że jest niezastąpiony w codziennym makijażu.

strona producenta lashcode.pl

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *